Poseł Balt kontra internauci. Straszenie czy walka o dobre imię?

http://d.polskatimes.pl/k/r/1/51/41/53036c073276e_p.jpg?1392810571
Poseł Marek Balt, lider śląskiego SLD zamierza pozwać internautów, którzy na swoich facebookowych profilach udostępnili artykuł z częstochowskiego tygodnika "7 Dni". Według posła udostępnianie treści materiałów, powinno być potraktowane przez sąd jako publikacja, a ponieważ artykuł uderza w dobre imię posła i jego rodziny, to uważa on, że także internauci powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności z powództwa cywilnego. Co prawda poseł Balt z racji swojego stanowiska jest na świeczniku i musi się liczyć z tym, że media i opinia publiczna będą bacznie śledzić jego poczynania, to jednak dziwi, brak zgłoszenia sprawy opisanej w artykule do prokuratury, gdyż zarzuty wobec posła i jego rodziny wydają się być poważne.

Materiał dotyczący posła i jego rodziny pojawił się 14 lutego (ale to chyba nie był dobry walentynkowy prezent) w tygodniku regionalnym "7 dni". Jego mocny tytuł - "Jak ukraść milion z miejskiej kasy?" i domniemane zarzuty stawiane w tekście: powiązania posła, jego żony i szwagierki ze stowarzyszeniem, które dzięki nim w ramach projektu „Inicjatywa Lokalna” miałoby dysponować blisko pół milionem złotych, sprawiły, że sieć zawrzała, a internauci w ekspresowym tempie przesyłali sobie link do tekstu.



Jak doniósł wczoraj Bartłomiej Romanek z "Dziennika Zachodniego" poseł postanowił interweniować i zatrzymać machinę rozpowszechniającą, jego zdaniem szkalujący go materiał.

Tak poseł tłumaczy swoją decyzję:

- To normalne, że w mieście wielkości Częstochowy ludzie się znają, poza tym moja żona, kiedy była prezesem Stowarzyszenia, nie zgłaszała go do żadnych konkursów organizowanych przez miasto, aby uniknąć podejrzeń – tłumaczy Marek Balt. – W publikacji znalazło się jednak wiele nieprawdziwych informacji. Dla polityka najcenniejsza jest reputacja, a ten artykuł rujnuje efekt pracy wielu miesięcy. Wiele jest w nim nieprawdziwych informacji, poza tym zestawienie mojego zdjęcia z występującym w tytule słowem "ukraść" oraz użyciem określeń: "sitwa", "mafia", "camorra" uderza we mnie i moją rodzinę.

Poseł Balt zapewnia, że pozwie wydawcę, ale uważa, że odpowiedzialność powinni również ponieść użytkownicy Facebooka. Dlatego rozesłał już do internautów wiadomość, którą nazywa "prośbą".

Poseł żąda w niej usunięcia nieprawdziwych informacji na swój temat i temat jego rodziny oraz współpracowników oraz domaga się przeprosin. Ostrzega, że brak reakcji będzie skutkował pozwami od wszystkich osób, których dobra osobiste zostały naruszone. Marek Balt w swojej "prośbie" przypomina proces córki byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, która wygrała przed amerykańskim sądem 4 miliony dolarów odszkodowania od tygodnika „Wprost”. - fragment artykułu z "Dziennika Zachodniego"


Poseł nie jest pierwszą osobą, która próbowała powstrzymać internautów przed rozpowszechnianiem niekorzystnych dla siebie informacji. Sieć jest pełna dowodów na to, że takie działania mają zwykle odwrotny skutek, o czym zapewne poseł przekona się już wkrótce. Jednak jedną kwestią jest to, że próbuje on dbać o swoje dobre imię, powstrzymując rozprzestrzenianie się informacji na swój temat w dość kontrowersyjny sposób, ocierający się wręcz o ograniczanie wolności słowa, a drugą fakt, iż za tego rodzaju poważną publikacją powinno iść zawiadomienie do prokuratury. Chyba, że posiadacz owych informacji czeka na wszczęcie postępowania z urzędu. Tylko, czy wtedy interesuje go dobro wspólnych pieniędzy, czy może już tylko rozgłos? Łatwo wrzucić bombę w szambo, gorzej, gdy nie sprawdziło się wcześniej, czy samemu nie zostanie się obryzganym. Drodzy Państwo! Karty na stół…

Komentarz jednego z internautów celnie podsumowuje całą sytuację:

hohoho (gość) • 19.02.14, 12:30:02
Ostatnie informacje z wiarygodnych źródeł mówią o tym, że Mark Zuckerberg (twórca Facebooka) zamierza osobiście przeprosić posła Marka Balta za linkowanie artykułu z 7 Dni.



Jakieś inne przykłady?


źródło: "Dziennik Zachodni"
Trwa ładowanie komentarzy...